s6e07
s6e07
Do szpitala w Obleśnej Górze zostaje przywieziony mężczyzna z objawami zatrucia alkoholowego. Uwagę dr Dom'a przykuwa jednak nienaturalna opalenizna pacjenta i specyficzny krawat w paski. Dr Dom stwierdza że to musi być jakiś fanatyczny kibic Podkarpacianki Rzeszów, oddaje go dr Gwoździowi(niemiłe wspomnienia z 5 odcinka) a sam idzie walczyć o podwyżkę u dyr. Przeżuwającej. Grozi jej, że jeśli się nie zgodzi to urządzi jej całonocny seans Mody na Ridża. Zarobki Dom'a wzrastają 3-krotnie. Uszczęśliwiony idzie z żoną na romantyczną kolację do McTuska. Zauważa tam na telewizorze, że jego b. pacjent jest znanym hodowcą bizonów i strusi (wcześniej znany głównie ze specyficznych relacji z asystentką). Dom zostawia więc żonę z niezapłaconym rachunkiem i jedzie na stojącej nieopodal eMZecie do szpitala. Ogłasza stan wyjątkowy na oddziale, a sam udaje się do pacjenta. Dedukuje, że przyczyną jego dolegliwości jest wąglik, podrzucony mu przez Talibów w odwecie za bohaterskie ujawnienie prawdy o współpracy polsko-talibańskiej. Pacjent dochodzi do siebie, ale w zastraszającym tempie kurczą się zapasy wszystkich niebieskich tabletek...