s6e12
s6e12
Do szpitala w Obleśnej Górze trafia prezes UEFA, przykładny mąż, ojciec i reproduktor pomysłów na uzdrowienie polskiej piłki nożnej - Anglik Gregory Summer. Czarnecki odmawia leczenia pacjenta z powodów osobistych; nie może znieść powołania Gibraltarskiego Związku Piłki Nożnej, która tak naprawdę służy Summerowi do przechowywania pieniędzy na alkohol, panny negocjowalnego afektu oraz koreczki serowo-łososiowe, konieczne w organizacji ba(la)nkietu związkowego u znajomych z Polski. Doktor Dom od razu deklaruje chęć przejęcia części udziałów GZPN. Summer tłumaczy Domowi, że tak naprawdę nic mu nie dolega, a jedynie chciałby dostać zaświadczenie o niepoczytalności umysłowej: byłoby to dobre wytłumaczenie przyznania organizacji EURO 2012 znajomym spod stołu bankietowego. Dom nieoczekiwanie zgadza się, zaraz potem dzwoni do łódzkiego pogotowia z pytaniem, czy przypadkiem nie zechcą się zemścić za odebrania licencji na zabijanie... wróć, licencji na grę pewnemu klubowi. Po udanej transakcji doktor Wajda przekazuje straszną nowinę: Summerowi zaczęła cieknąć z ust ślina i od wielu lat skrywana prawda o kondycji polskiej piłki na świecie. Po trafnej diagnozie (nagłe przerzuty sumienia) Dom podejmuje decyzję o operacji. Na stole operacyjnym Summer zaczyna umierać, jednak Dom odwołuje baraże o utrzymanie.